
Im dłużej piszę, tym bardziej widzę, że dobry brief to połowa tekstu. Czasem trzy zdania od klienta robią więcej niż godzina researchu — bo w nich jest ton, lęk, konkurent, którego nie lubi, i powód, dla którego coś nie zadziałało rok temu. Zły brief wygląda jak formularz z urzędu: pola, ptaszki, zero człowieka. Zaczynam od pytania, które brzmi naiwnie: po co to komu. Odpowiedź zwykle nie pada od razu. Dopiero po niej widać, gdzie ten tekst ma stanąć i czyim głosem mówić.

Dodaj komentarz