
Rysujemy lejek na slajdach, dzielimy go na piętra, każde z nazwą i metryką. Klient w tym czasie scrolluje telefon w kolejce po kawę i nie wie, że właśnie jest w środku. Dla niego to nie etap TOFU. To rekomendacja od znajomej, ciekawa miniatura i decyzja podjęta między łykiem a windą. Lejek pomaga zespołowi rozmawiać tym samym językiem. Czasem też zasłania to, czego liczbą się nie domknie — drobny moment, w którym ktoś po prostu Ci uwierzył i kliknął, bez głębszego powodu.

Dodaj komentarz