
Najlepsze hooki, które zapamiętałem, były ciche. Krótkie zdanie bez wykrzyknika, bez „TYLKO DZIŚ”, bez emoji-pożaru w pierwszej linijce. Pytanie, które trafia w to, co właśnie myślałeś, ale jeszcze tego nie nazwałeś po imieniu. Krzyczący hook walczy o uwagę. Cichy hook prosi o sekundę i często ją dostaje, bo nie męczy ani nie obraża inteligencji. Czasem siadam przed pustą stroną i zamiast szukać mocnego pierwszego zdania, próbuję napisać takie, które nie obiecuje za dużo.




